Blog załogi – 3.09.2013 r.

W drodze do Peveku,

03.09.2013

Chociaż nikt nie groził mi odesłaniem do szkoły z najbliższego lotniska, dałem się namówić, żeby napisać kilka słów od siebie.:) Płyniemy z Dikson już trzynasty dzień i tym samym pobiłem swój rekord jednorazowego przelotu!

W nocy z 01 na 02.09 weszliśmy na Morze Wschodniosyberyjskie. Można już pełnoprawnie napisać „w nocy”, bo faktycznie na kilka godzin robi się zupełnie ciemno i czas ten z dnia na dzień się wydłuża. Niestety ciągle mamy pełne zachmurzenie i nie widać gwiazd, które tak jasno świecą na otwartym morzu.:(

3.09 1

Od początku Morza Wschodniosyberyjskiego dostaliśmy silny wiatr z północnego zachodu, osiągający 7°, a w porywach nawet 8° Beauforta. Taki kierunek wiatru oznaczał dla nas kurs baksztagowy i żeglugę z dużą prędkością. Niestety duża fala od rufy bardzo utrudniała utrzymanie kierunku, a autopilot przy odejściu z kursu powyżej zadanego progu wyłącza się. W pewnym momencie jego nagłe wyłączenie spowodowało niekontrolowany zwrot i silny przechył na drugą burtę. Wiele rzeczy leżących dobrze na normalnym kursie przeleciało przez kabinę na drugą stronę – koło mnie pudełko z płytami CD „przykleiło się” do ściany. Także Misio, który nie miał założonego fartucha na koi, po zwrocie znalazł się na podłodze.

Aby odciążyć ster postanowiliśmy zarefować grota (dla niewtajemniczonych – zmniejszyć powierzchnię głównego żagla). W tym celu należało ustawić się pod wiatr. Dopiero wtedy można było w pełni odczuć jak mocno wieje i jak wysoka buduje się fala. W zasadzie można by sterować ręcznie, ale człowiek szybko przyzwyczaja się do wygody wachtowania w nadbudówce, gdzie temperatura jest wyższa, nie wieje, a z głośników można puścić ulubioną muzykę.:)

3.09 2

Pomimo zarefowania żagli osiągane prędkości były imponujące: 9-10 węzłów, a przy zjeździe z fali, chwilowo, nawet ponad 12. Pozwoliło nam to ustanowić dobowy rekord przepłyniętej trasy, czyli 204 mile morskie w ciągu 24 godzin. To tak jakby pokonać trasę z Warszawy do Gdańska. Na żaglach, ekologicznie i niewiele dłużej niż PKP.:)

Niestety pojawił się problem z nagrzewnicą Webasto, która nie chciała się uruchomić lub szybko się wyłączała. W związku z tym temperatura w jachcie spadła do 9°C i wszędzie zaczęła kondensować się wilgoć.

02.09 wiatr nieco osłabł i zmienił kierunek na północny. Nadal jednak, w półwietrze, mieliśmy prędkość około 7 węzłów. Wilgoć, spowodowana niedziałającym Webasto, stała się dokuczliwa. Woda zbierająca się na klapie luku i kapiąca stamtąd sprawiła, że pół materaca miałem mokre. W mesie sytuacja była nie lepsza. Najbardziej jednak doskwierała nam mokra podłoga, która stała się bardzo śliska. W połączeniu z przechyłem i boczną falą sprawiały, że cały czas trzeba się było zapierać nogami i czegoś trzymać, a poruszać można się tylko krótkimi ruchami w rytm fali.

Zmywanie naczyń, ubieranie się czy inne czynności pod pokładem w takich warunkach stały się bardzo męczące. Co i rusz ktoś przelatywał przez kabinę i klnąc pod nosem wpadał na ściany lub inne sprzęty. Gdyby umieścić pod pokładem kamerę, stabilnie względem jachtu, to otrzymalibyśmy obraz kompletnie pijanej załogi, która cały czas musi się podpierać żeby nie upaść i w jednakowym rytmie zatacza się w lewo i w prawo. Na szczęście poza stłuczonym kubeczkiem i kilkoma siniakami obeszło się bez większych strat.:)

Wieczorem udało nam się wreszcie rozwiązać problem Webasto. Rozwiązanie, jak to często bywa, kiedy już się je znajdzie, okazało się dość proste. Wylot paliwa do nagrzewnicy umieszczony jest dość wysoko w zbiorniku. Przy obniżonym poziomie paliwa, na fali, zasysał co i rusz powietrze powodując wyłączenie nagrzewnicy. Przetoczenie ropy z innego zbiornika załatwiło sprawę. Dzięki temu dzisiaj – 03.09 mamy już ciepło i sucho. W samą porę, bo na dworze „upał nieco zelżał”, od czasu do czasu prószy śnieżek i powietrze pachnie już zimą. W kingstonie, czyli jachtowej toalecie, gdzie jest najcieplej suszą się pokrowce, śpiwory i inne rzeczy, a my cieszymy się z drobnych przyjemności, jak na przykład możliwość spania bez skarpet na nogach.:)

Pozdrawiam wszystkich gorąco z ciepłego i przytulnego wnętrza Lady Dany 44!

Paweł Ołdziej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s